Statystyki
| Odwiedziło | [+/-] | |
| Dzisiaj: Wczoraj: Przedwczoraj: | 47 103 131 | -28 |
| W tym miesiącu: W zeszłym miesiącu: Dwa miesiące temu: | 1883 2499 3251 | -752 |
| W tym roku: Rok temu: | 13518 29114 | -15596 |
Wszystkich | ||
| Łącznie | 57 518 | |
| Opowieści śmiesznej treści |
|
|
|
|
Zapłakany Jasio przychodzi do domu. Matka pyta, co się stało. Jasiu na to: - Spóźniłem się do szkoły i dla mnie zostało najgorsze świadectwo.
Na lekcji religii: - Kto z was chciałby iść do nieba? Wszystkie dzieci podnoszą ręce do góry. Tylko Jaś siedzi bez ruchu. - A ty - mój chłopcze - pyta ksiądz – nie chcesz iść do nieba? - Chcę i to bardzo, ale obiecałem tacie, że po lekcjach szybko wrócę do domu!
Mama pyta synka: -Jasiu, jak się czujesz w szkole? - Jak na komisariacie: ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie wiem.
Mama pyta Jasia: - Dlaczego zjadłeś ciasto przeznaczone dla Kasi? - Bo ja nie wierzę w przeznaczenie.
Jaś poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha, jak ksiądz czyta wypominki: - Za duszę Jan, Marcina, Henryka, za duszę Adama, Andrzeja, Teofila… Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw: - Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!
- Mamo, dziś na lekcji pan od matematyki mnie pochwalił! - To bardzo ładnie, a co powiedział? - Że wszyscy jesteśmy idiotami, a ja największym!
Jasio wraca ze szkoły z pokrwawionym nosem. - Co ci się stało? Pyta mama. - To przez tego magika z cyrku, który podczas przedstawienia wyciągnął mi z nosa złotą monetę! - I co zostawił cię w takim stanie? On nie! Po przedstawieniu moi koledzy szukali następnych monet!
Tata krzyczy na Jasia: - I znowu pała z historii! -Tato, to przez Jagiełę! To nie zadawaj się z tym łobuzem!
- Twoje wypracowanie na temat kota – mówi nauczycielka do Jasia – składa się tylko z jednego zdania: „Nasza kotka urodziła dwa kociaki”. Czy to nie za mało? - Myśmy się też zdziwili. Poprzednio miała pięć.
Na lekcji religii ksiądz pyta: - Jasiu, gdzie mieszka Pan Bóg? - U nas w łazience. - Jasiu, co ty mówisz? Dlaczego?! - Bo codziennie rano tam wali do drzwi i krzyczy: Boże, jeszcze tam jesteś?
Rybacy z Władywostoku złowili wieloryba. Zmierzyli go okazało się, że od ogona do głowy ma 25 metrów, a od głowy do ogona 30 metrów. Zwrócili się do instytutu w Moskwie z zapytaniem, dlaczego tak jest. Po pewnym czasie przyszła odpowiedź, ze na razie nie wiadomo dlaczego, ale nauka radziecka Zana podobne przypadki. Na przykłada poniedziałek o piątku dzielą trzy dni, a piątek od poniedziałku tylko dwa.
Z polowania wracają Rosjanie, ciągnąc za sobą niedźwiedzia. Spotyka ich Amerykanin i wskazuje na misia, pyta: - Grizli? Niet, strzelali!
Polaka pojechał na wakacje do Hiszpanii i postanowił obejrzeć korridę. Stanął przed stadionem. Tłum Ludzi, on bez pieniędzy… „Wejdę na Krzysia”, pomyślał. Odnalazł tylne wejście i obserwował z pewnej odległości, jak robią to inni. Jak pierwszy do odźwiernego podszedł gość w bogato wyszywanym złotem mundurze i powiedział: - Matador! Odźwierny nisko się ukłonił i otworzył przed nim drzwi. Następnie zjawił się ubrany w czerń i srebro facet z czapką na głowie: - Pikador! – przedstawił się i odźwierny wpuścił go, kłaniając się uprzejmie. Chwilę później przed drzwiami stanął mężczyzna ubrany w purpurę i dumnie powiedział: - Torreador! Wtedy Polak podrapał się po głowie, poprawił kanty w swoich dresach, śmiało podszedł do odźwiernego i powiedział: -Teodor!
W tajdze syberyjskiej na sprawdzianie spotkały się trzy wywiady: amerykański, brytyjski i radziecki. By wyłonić najlepszy wywiad, kazano im przyprowadzić wielbłąda. Wszystkie trzy grupy rozeszły się w różne strony. Po godzinie wraca wywiad amerykański i prowadzi wielbłąda. Poczekali około półtorej godziny, patrzą i widzą, że wraca wywiad brytyjski, który tez prowadzi wielbłąda. Oba wywiady czekają na trzecią grupę. Mija godzina, druga, czwarta.. słońce zaczyna zachodzić, szaro na dworze. Patrzą i widzą wracający wywiad radziecki, który, prowadzi słonia. Przyglądają się bliżej i widzą, że ten słoń strasznie poobijany, pazury powyrywane, ogon i uszy ponacinane, oczy poobijane… Zdziwieni wielce krzyczą do Rosjan: - Mięliśmy przyprowadzić wielbłąda! A słoń na to: - Jak Boga kocham… jestem wielbłąd!
Jasiu uczy się z kolegą angielskiego: - Co to znaczy „nothing”? - Nic. - Niemożliwe! Musi coś znaczyć.
Pyta blondynka brunetki: - Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy? - No, tam… - No niech to! Jak byłam tam, to mi powiedzieli, że tu.
Blondynka zapisał się do biblioteki i na początek wypożyczyła sobie książkę telefoniczną. Przy zwrocie bibliotekarka pyta: - A ciekawa chociaż była? - Akcja niespecjalnie, ale za to ilu bohaterów!
Czym różni się student od psa? - Niczym, obaj, jak się o coś spytać, tak mądrze patrzą…
Pewien dziennikarz postanowił zrobić wywiad na uniwersytecie. Głównym celem było określenie czasu, jaki jesteś potrzebny na opanowanie języka chińskiego. Podchodzi do profesora doktora habilitowanego i pyta: - Panie profesorze, ile pan potrzebuje czasu, aby nauczyć się chińskiego? - No tak, aby dość dobrze się nim posługiwać, to 7 lat. Następnie podchodzi do studenta i zadaje to samo pytanie. Na co student spojrzał z zaskoczeniem i pyta: - A kiedy egzamin?
- Co powinien wiedzieć student? - Wszystko! - Co powinien wiedzieć doktorant? -Prawie wszystko co student. - A adiunkt? - W jakiej książce jest to, co powinien wiedzieć student. - Docent? - Gdzie jest ta książka. - A co powinien wiedzieć profesor? - Gdzie jest docent…
Szkot zwraca się do turysty: - Czy to pan wyłowił wczoraj mojego synka z rzeki? - Tak, ja. Ale nie ma o czym mówić… - Jak to nie ma o czym mówić? A gdzie się podziała jego czapeczka? Dwóch Szkotów założyło się, który z nich da mniej na tacę. Gdy zbliżył się kościelny, pierwszy z nich położył jednego pensa i patrzy na kolegę triumfująco. - To było za nas dwóch! – mówi do kościelnego drugi, pobożnie się żegnając.
- Czemu ten pluton tak krzywo stoi?! - pieni się kapral. - Bo ziemia jest okrągła – mówi jeden z żołnierzy. - Kto to powiedział?! - Kopernik. - Kopernik wystąp! - Przecież on nie żyje. - Czemu nikt mi o tym nie zameldował?
Spadochroniarz: - Jestem na wysokości stu metrów nad ziemią! Czy mogę otworzyć spadochron? - Jeszcze ni! - Jestem pięćdziesiąt metrów nad ziemią, czy mogę… - Jeszcze nie! - Już tylko pięć metrów! -A co, z pięciu metrów nie skoczysz bez spadochronu?!
Dżungla. Na gałęzi wiszą dwa leniwce. Mija pierwszy dzień i nic. Mija drugi i też nic. To samo trzeciego dnia. Czwartego dnia jeden z leniwców powoli ruszył głową. Na to drugi: - Roman, aleś ty nerwowy!
Przechwala się trzech myśliwych. Pierwszy z nich mówi: - Ja byłem w Afryce i polowałem na lwy! Drugi: - A ja byłem na Alasce i polowałem na łosie! Na to ostatni: - Hmm, panowie, a ja byłem w Norwegii. - A fiordy widziałeś? - Fiordy!? Panowie, fiordy to mi z ręki jadły…
Wychodzi zakrwawiony kangur z autobusu. - Co ci się stało? – pyta stojący obok człowiek. - Ktoś próbował mi wyrwać torbę!
Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec. - Dokąd je prowadzicie? - Do domu. Będę je hodował. Przecież nie macie obory ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać? - W mojej izbie. - Toż to straszny smród! - Trudno, będą się musiały przyzwyczaić.
Idzie turysta drogą, spotyka bacę i pyta się: - Baco, mogę przejść przez waszą łąkę, bo chcę zdążyć na pociąg o 10.40? - A idźcie, idźcie, a jak spotkacie mojego byka, to i na ten o 9.15 zdążycie. Przychodzi baca do jasnowidza. Puka do drzwi i słyszy: - Kto tam? - Eeee… To ja pierniczę takiego jasnowidza.
Pewnemu bacy sześć razy spaliła się bacówka. Pięć razy ją odbudował, ale za szóstym razem już się załamał. Stanął nad resztkami domu, podniósł głowę i woła do nieba: - Panie Boże! Za co mi to robisz?! Na to głos z nieba: - A bo ja cię, Józek, cosik nie lubię…
Po pustyni idzie płetwonurek ubrany w akwalung, płetwy, żar leje się z nieba. Spotyka Araba na wielbłądzie: - Przepraszam, daleko do morza? - Jakieś dwieście kilometrów- mówi Arab. - No, ładnie, ale plażę to żeście odpierniczyli!
Ojciec miał dwóch synów: optymistę i pesymistę. Postanowił kupić im prezenty. Pesymiście kupił piłkę, samochodzik i klocki lego. Optymiście zaś kupił kupę świeżego końskiego łajna. Chciał sprawdzić ich reakcję na otrzymane prezenty. Zamknął synów w oddzielnych pokojach i wręczył im podarunki. Poszedł sprawdzić, co u pesymisty. Wchodzi do pokoju, a pesymista mówi: - Tato, coś ty mi za szmelc kupił! Klocki się nie układają, piłka się nie odbija, a samochodzik nie jeździ! Ojciec machnął ręką i poszedł sprawdzić, co u optymisty. Wchodzi do pokoju, a optymista z uśmiechem na twarzy rozgrzebuje łajni, rozrzucając ja na wszystkie strony i krzycząc: - Tato, ten koń musi tu gdzieś być!
Rozmawia dwóch dresów:
Przychodzi mały (8 letni) Jaś do szkoły ma całą opuchniętą i czerwoną twarz, pani się pyta: - Co się stało Jasiu - Ooossss - No co sie stało.... - Ooooosssssaaaaa - Co osa ?? Ugryzła cię ?? - Nie tato łopatą zabił !
Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia i szepce: Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jednego...
Dzwonek do państwa słoni. Otwiera słoń, nikogo nie ma. Tuz po zamknięciu drzwi kolejny dzwonek. Słoń pomyślał, że może się włącznik zepsuł. Otworzył drzwi, spojrzał, a na pstryczku siedzi mrówek i odzywa się grubym głosem:
Szedł pijany generał z adiutantem przez las. Cos zaszeleściło w krzakach. Generał niewiele myśląc strzelił. Adiutant pobiegł zobaczyć co. Po chwili wraca:
Misiu z zajączkiem siedzą w jednej celi. Misiu siedzi w kącie, a zajączek cały czas biega.
Blondynkę w samochodzie zatrzymuje drogówka. - Prawo jazdy poproszę! - Przecież wczoraj mi zabraliście, więcej nie mam.
Czemu blondynka cieszy się, ze ułożyła puzzle w cztery miesiące? - Ponieważ na pudełku napisano: „od 2 do 5 lat.”
Przez pustynie idzie brunetka, ruda i blondynka. Nagle patrzą, a zza palmy wyskakuje lew i je goni. Brunetka wzięła do ręki garść piachu i rzuciła Lwu do oczu. Lew stracił na chwilę orientację, ale zaraz znowu zaczął je gonić, więc teraz ruda rzuciła mu piachem w oczy. Znów stracił orientację, a dziewczyny zobaczyły przed sobą palmę. Brunetka i ruda wlazły na drzewo, a blondynka nie. Lew znowu się opamiętał, więc brunetka i ruda wołają do blondynki: - Właź na drzewo, bo lew cię zje! Na to blondynka ironicznie: - A co, ja sypałam mu piachem w oczy?
Dlaczego blondynka otwiera jogurt w sklepie? - Bo na opakowaniu jest napisane „tu otwierać”.
|
Polecamy
Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Free Joomla Template, website hosting. Valid XHTML and CSS.


















